Kolejny dzień,

kolejna noc.

Wspomniałem o wspaniałych ludziach, których poznałem. To juz też muszę zjebać. Nie będę wdawał się w szczegóły. Generalnie aby uratować naszą znajomość muszę ją ograniczyć do minimum. Gdyby dowiedzieli się o mnie “rzeczy” ich spojrzenie na mnie zmieniło by się na dobre z “o jaki fajny bujak” na “ja pierdolę, kolejny idiota”. Dlatego czasem lepiej nie wiedzieć.

Tym bardziej mi przykro, że nawet nie będę mógł usprawiedliwić swojej “nieobecności”. Jasne, nie wypnę się nigdy na dobrych znajomych. Jeśli będą mnie potrzebować to zawsze jestem. Mam nadzieję, że w drugą stronę też tak to działa. Póki co jednak trzeba wrócić do bycia samotnikiem, by uratować zdrowie psychiczne moje jak i ich.

Spotkałem się ostatnio również ze starą przyjaciółką. W sensie jest młoda. Rozumiesz. Na piwie, kulturalnie, w naszym “ulubionym” barze. Opowiadała mi o tym jak dobrze jest pójść do psychiatry by móc dogłębniej zrozumieć siebie i dać sobie szansę na lepsze życie. Szczerze podziwiam takich ludzi. Ja nie mam jaj by iść i powiedzieć na głos, że coś mi dolega. W sensie z głową. Z katarem do lekarza czasem pójdę. Oczywiście doprowadziła mnie do łez. Ostatnio to nie trudne bo wybucham bez powodu, tak o dla fazy.

Ojebałem już niemal całego Wiedźmina na Netfliksie. Całkiem spoko. Polecam z dubbingiem. Po angielsku brakuje soczystych “kurwa”, “chędożyć” czy “dupczyć”.

Pozytywnych Świąt.

Rok później…

Oczywiście, że to zjebałem. Co dziwne tym razem nawet nie zrobiłem niczego złego. Po prostu jak zwykle życie udowadnia, że intencje nie mają żadnego znaczenia. Liczy się tylko wpierdol. Myślisz “będę dobry, to dobra karma do mnie wróci” – taki chuj.

Rok nie był zły jednakże. Poznałem nowych znajomych, naprawdę wartościowych ludzi. Spędzam z nimi każdą wolną chwilę jeśli mam taką sposobność. Ciekawe kiedy im się znudzę. Mają sporą tolerancję na depresję, więc może nie będzie tak źle.

Przez ten rok odziwo na portalu fejsbukowym doszło mi kilka lajków. Nie wiem co to za czary bo całkowicie porzucilem blogowanie na ten czas. Dzięki.. I suppose.

Ps. Nowy sezon Bojacka jest zjebany. Chyba mamy sporo wspólnego.

Ps2. Mam nadzieję, że chociaż u was tylko troszkę chujowo.

Bardzo się

pomyliłem. Okazuje się, że można być pustym w środku, do póki ktoś tej luki nie wypełni swoją dobrcią. Kobieta, o której wapominałem powinna mieć na drugie imię dobroć. Pierwszy raz od dłuższego czasu mi na czymś (kimś) zależy. Szkoda, że pewnie to zjebie, ale bądźmy dobrej myśli.

Pomijając szczegóły, znalazlem się ostatnio w klubie techno dla gejów, lesbijek i generalnie calego stowarzyszenia LGBTQ. O ile jestem hetero, o tyle polecam wszystkim. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem tylu ludzi bez masek, którzy po prostu są sobą. Każdy się bawi jak chce, nikt na nikogo krzywo nie patrzy, nikt palcem nie wytyka. Nirvana kurwa.

Chciałbym również podziękować bo osiągneliśmy już ponad 2% celu, który jest bardzo ważny dla mnie. Niesamowity sukces. Oby tak dalej.

https://pomagam.pl/Slyszec-dobro

Dziękuję.

Byłem wczoraj

w pracy. Od 9 do 5. 9 rano do 5 rano. 20 godzin. Jebanych. Dorywczo zacząłem pracować w mojej ex-pracy. Barze. Zapierdol jak sto chomików na kołowrotku. No i oczywiście na koniec jakieś dwa samce kurwa alfa zaczęły się napierdalać po mordach. Tylko w takich momentach uważam, że zwierzęta powinno się trzymać w klatkach…

Druga sprawa. Chciałbym przeprosić osoby, które czytają mój blog i myślą, że nie czytam ich. Bo czytam. Tylko nie mam czasu. Więc dwa akapity w przejeździe między przystankami to mój dzienny limit. Wyścig szczurów.

Trzecia i ooooostatni sprawa.

Bardzo dziekuje wszystkim w imieniu swoim oraz kokezanki, ktora nie ma o was pojęcia. W ciągu dwóch dni udało nam się zebrać prawie 0.2% celu na aparaty słuchowe, dziękuję nie spodziewałem się. Dziękuję bardzo.

Cześć miśki.

Dzisiaj trochę inaczej. Postanowiłem pomóc komuś na kim mi zależy. Potrzebuje jednak pomocy. Twojej. Nie chcę Twoich pieniędzy. Jednak byłbym wdzięczny za udostępnienie linka, którego podałem na końcu. Oczywiście nazwisko jest fałszywe. Próżno mnie szukać. Dzięki.

Www.pomagam.pl/Slyszec-dobro

Kojarzysz ten

moment w życiu, kiedy wszystko idzie tak jak powinno? Normalnie bym powiedział “ja też nie”, jednakże ostatnio tak jest. Kiedy wszystko jest super i nic Cie nie drażni przez dłuższy okres, np. dwa tygodnie, pojawia się TA myśl. “Coś jebnie”. Nie wiesz co, gdzie ani kiedy ale jeśli wszystko jest świetnie to już możesz być pewien, że coś pierdolnie. Weźmie Cię z zaskoczenia, gdy będziesz się najmniej spodziewał. I właśnie w tej chwili kiedy nie masz powodów do stresu, TA myśl nie daje Ci zasnąć w nocy. Zastanawiasz się czy może umrzesz jutro, lub gorzej. Umrze Ci ktoś bliski, a Tobie wypadną wszystkie zęby. Żyjesz teraz czytając to słowo “słowo”, a za chwilę mogą Cie skrobać z ulicy, bo ktoś kogo nigdy nie spotkałeś stwierdził, że może jeździc po pijaku samochodem. Lub ktoś inny miał skurcz dłoni, taki potężny, bo odkładał lekarza przez dwa miesiące. A teraz ta cegła, młotek, śróbokręt czy inna rzecz jest w Twojej czaszce bo przechodziłeś w złym momencie pod budową. Ale po prostu masz zawał bo frytki lubisz smażone na głębokim oleju. Cały dzień mam ochotę an frytki.

Przejebane.

Zjeżdżasz sobie zza z za zza zazaza granicy do Polski, myślisz jakoś się ułoży przecież oszczędziłeś 600€urosów. Taki chuj, miesiąc chlania i nie masz pieniędzy, dobrze, że znalazłeś pracę. Teraz tylko miesiąc do 10ego musisz wytrzymać za 80zł, które zarobiłeś dorywczo w swojej ex pracy – barze. Polałem kilka browarów, przeniosłem kilka krzeseł, powiedziałem paru osobom “zapraszam wypierdalać” bo klub pełny i nie ma miejsca. Wixa była konkret. Ludzie ściśnięci przy stolikach jak ogórki Twojej babci w słoikach w piwnicy. Zapach też podobny.

Powiem Ci, że to jest pojebane. Mam na myśli wypłaty co miesiąc. Jeśli masz wypłatę co tydzień jak człowiek, to nigdy nie masz “końca miesiąca”, gdy sciskasz dupę dzień gratis bo Cię nie stać na papier toaletowy. Zawsze jesteś przy kasie.

Ktoś to w ogóle beznadziejnie wymyślił. Tym razem mówię o pieniądzach samych w sobie. Pieprzona waluta, bez której nie da się żyć. Dosłownie. Zachorujesz to już masz przejebane. Umrzesz na grypę jak ludzie w XVI wieku. Nie lubię pieniędzy i wkurwia mnie to, że musze je mieć. Paradoksalnie, chciałbym być obrzydliwie bogaty tylko po to, żeby móc żyć jak chce. Zwiedzać. Jeść. Srać i kochać się co miesiąc w innym kraju. Świat tam jest a ja jestem tutaj. Nie ma ktoś pożyczyć paru milionów na wieczne nie oddanie?